Kościółki

Wąwozy

Twierdze

Muzea

Plaże

Drogi i Mapy

Naszym zdaniem
  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Agia Triada - Kościół Agios Georgios
  • Agia Triada - Kościół Agios Georgios
  • Agios Georgios kościół w pobliżu Fajstos
  • Moni Valsamonerou. Niestety za siatką.
  • Moni Vrondisiou - fontanna przed wejściem do monastyru
  • Moni Vrondisiou - kościół
  • Moni Vrondisiou - kościół
  • niedaleko Vorizia
  • niedaleko Vorizia
  • niedaleko Vorizia - opuszczone domy

Gortyna Dzień szósty- piątek. Dzisiaj w planach wykopaliska. W końcu trzeba trochę się zaprzyjażnić z kulturą minojską. Jedziemy najpierw do Gortyny. To w miarę na południe od Iraklionu. Jazda oczywiście przez góry, ale pogoda kiepska. Leje i burze krążą to tu to tam.

Dojeżdżamy do Gortyny. O mały figiel jej nie przegapiliśmy. Uzbrojeni w aparat i kamerę ruszamy. A tu zamknięte i Panie kasjerki tłumaczą nam i innym, że w związku z burzą jest zamknięte. Dostały nakaz z góry, bo w Knossos był wypadek. W czasie burzy piorun trafił w drzewo na wykopaliskach i zabił jednego turystę, a kilkunastu ranił. Góra dała nakaz zamknięcia wykopalisk aż do poprawy pogody. No to zupa. Więc grzecznie pytam czy Fajstos jest też zamknięte. Pani zadzwoniła do Fajstos i okazało się, że tam burzy nie ma i są otwarci. No to zmiana planów. Ale w tzw. międzyczasie burza poszła won i przyszło pozwolenie na otwarcie. Więc luzik, idziemy zwiedzać.
To co jest udostępnione to prawdę powiedziawszy cienizna. gortyna kościół św. Tytusa Kościół Tytusa w renowacji, osiatkowany cały teren, rusztowania i trochę elementów porozkładanych do renowacji. Siatka wysoka, żeby nie można było focić, ale to nie dla nas zabezpieczenia. Jurek zawiesił się na siatce, a ja kamera w górę nad siatką i na czuja. A co! Dostępny, poza Tytusem jest tylko Odeon, owszem fajny, ale bez rewelacji. Za płotem widać resztki Teatru, więc focimy z daleka. Reszta wykopalisk po przeciwnej stronie drogi, dawniej dostępna, teraz zasiatkowana, więc niedostępna. W sumie kicha. gortyna-teatr
Trochę zniesmaczeni jedziemy do Fajstos. A tam zupełnie co innego. W tej samej cenie wykopaliska pałacu. Ogromne, wyeksponowane. Potężne pitosy (ja to nazywam stągwie) na zboże i inne dobra. No faktycznie robi wrażenie. Stare schody i tak w zasadzie chodzisz po historii. No i widok na rozległą równinę, zieloną, zamkniętą górami. Fajstos wykopaliska Wiatr potworny, ale widoki cudo. Ponieważ wykupiliśmy "dwa w jednym", czyli Fajstos i Agia Triada, po zwiedzeniu wykopalisk wychodzimy z Fajstos. Sympatyczny Grek w kasie mówiąc śmiesznie "dziękuję, do widzenia, cześć" instruuje nas jak dojechać do Agia Triada. Rzeczywiście rzut beretem. Małe, kameralne ruinki willi jakiegoś możnego, z przepięknym malutkim kościółkiem. Część "odrestaurowanych" wykopków jest w kolorze bardzo jasnym, czyli w zasadzie tak, jak powinny były kiedyś wyglądać, bo skały tu są praktycznie białe z lekkim nalotem różowości. Fajstos wykopaliska Obeszliśmy wykopaliska i wracamy do autka. Zjedliśmy kanapki przygotowane "na wojnę' i jedziemy dalej. Agios Georgios tuż obok Fajstos
W planie mamy klasztor Moni Valsamonerou. Jedziemy trasą wyznaczoną przez GPS-a. Ale okazuje się, że tymi drogami w górach to owszem, ale tylko terenowcem. Więc rozpoczynamy poszukiwania drogi dla Pandy. No, ale w GPS-ie nie mamy nawigacji, tylko po śladzie. Uruchamiamy mapę papierową. Fajnie, tylko gdzie my jesteśmy tak dokładnie. Kto to wie. Kręcimy się po tych dróżkach jak bączki. Wioseczka jest a i owszem, ale albo nie ma nazwy, albo nazwa na znaku jest, ale nie ma jej na mapie. Wreszcie jakaś Greczynka w terenowcu wyjaśniła nam jak dojechać do Vorizii, skąd jest normalna droga i wioska jest na mapie. Bingo, jedziemy. W Vorizzi jest skręt na Moni Valsamonerou. Moni Valsamonerou Pardąsik, jest zamieniamy na ma być. Jest skręt, ale opisany na inne Moni, to nowe, dzisiejsze. Dopiero za tym zjazdem, jak wymyślisz taki podstęp, jest oznakowanie na Valsamonerou. Przeciskamy się między domami i jedziemy. A tu kupa. Cały pagórek na którym jest ten śliczny opuszczony klasztorek osiatkowany, brama zamknięta na kłódkę i nie powalczysz. Wieje jak skurczybyk. Obeszłam 3/4 ogrodzenia w poszukiwaniu dziury, ale bezskutecznie. 1/4 ogrodzenia praktycznie niedostępna więc zrezygnowałam z forsowania "twierdzy". Zniesmaczeni ruszamy dalej. Za nami jeszcze ktoś się przykatulkał- turyści, bo autem z wypożyczalni- i też się wycofali. Obserwowaliśmy ich z przeciwległego stoku.
Jedziemy. Skręt na następne Moni. Może będzie lepiej. Jest ciut lepiej. Klasztor jest czynny, więc nie osiatkowany. Bardzo stare drzewa przed bramą klasztorną. Pnie mają po ok. 1,5 m średnicy. Przed bramą fontanna, Moni Vrondisiou fontanna chyba alabastrowa albo coś w tym stylu, widać że stareńka. Wchodzimy żeby sfocić dziedziniec, bo w kościele modły, więc nie będziemy się wpychać. Ale dziedziniec i wejścia do cel klasztornych sfociliśmy, łącznie z paleniskiem w ścianie na grila albo coś w tym stylu, a odprowadzenie dymu, czytaj komin, kończy się w 3/4 wysokości ściany kawałkiem stągiewki czyli pitusia. Ciekawe, przytulne miejsce, ale wnętrza kościółka nie widzieliśmy, bo modły trwają długo. Odbijamy do "domu". Moni Vrondisiou
Przejeżdżamy przez coś większego, w sensie miasteczko,a to Zaros. No to "zaros" się zatrzymamy, bo zobaczyłam sklep z wyrobami tkackimi i haftem. No nie wytrzymałam. Weszłam do sklepiku. Ciężka dyskusja, bo Pani która pokazywała mi jak się na tych krosnach tka obrusik haftowany w kwiatki różnokolorowe, nie operowała żadnym językiem, poza swoim własnym. Na całe szczęście jej ciotka co nieco szwargotała, więc jakoś poszło. Po targach doszło do zakupu dwóch torebek. Ja jestem szczęśliwa. Objuczeni tym szczęściem jedziemy dalej. niedaleko Vorizia
Chcemy coś zjeść, bo to już wieczór. Za cholerę. Nie ma tawern, knajp, czegokolwiek. W końcu rezygnujemy z poszukiwań i decydujemy, że zjemy u nas w Analipsi u Pani naganiaczki. No to fru. Dojeżdżamy do Analipsi a tu jak nie lunie. Ściana deszczu. Niczym nie zrażeni, jedziemy coś zjeść. Przecież jesteśmy głodni. Knajpa w której chcieliśmy się zakotwiczyć zalana, bo jako daszek mają takie folijki dobre od słońca, ale niekoniecznie od deszczu. Kicha. Szukamy czegokolwiek otwartego. W końcu jest 10-ta wieczór. 0! Jest! wchodzimy, pytamy po angielsku i niemiecku, czy ewentualnie coś można zjeść, najlepiej "typisz grekisz". Jakieś uwagi między nami co ewentualnie z karty, a dziewczyna po polsku nam poleca to i tamto. Polka, która wyszła za Greka i tu jest od siedmiu lat. No więc pogadaliśmy z dziewczyną, zjedliśmy dobre żarełko, próbowaliśmy uruchomić Skypa, ale bez powodzenia. Do hotelu wróciliśmy po północy. Pogłaskaliśmy czarnego kota, który przychodzi codziennie na pieszczoty, połączyliśmy się skypem, jak codziennie, z córciami, wzięliśmy szybki prysznic, bo woda letnia, więc można się odświeżyć i lu lu.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Gościmy

Odwiedza nas 23 gości oraz 0 użytkowników.

Napisz do nas

12-150604_gr_11012714.jpg

Gortyna trasa do pobrania

Gortyna, Fajstos

  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Pałac w Fajstos-wykopaliska
  • Agia Triada - Kościół Agios Georgios
  • Agia Triada - Kościół Agios Georgios
  • Agios Georgios kościół w pobliżu Fajstos
  • Moni Valsamonerou. Niestety za siatką.
  • Moni Vrondisiou - fontanna przed wejściem do monastyru
  • Moni Vrondisiou - kościół
  • Moni Vrondisiou - kościół
  • niedaleko Vorizia
  • niedaleko Vorizia
  • niedaleko Vorizia - opuszczone domy
JSN Tendo template designed by JoomlaShine.com