Kościółki

Wąwozy

Twierdze

Muzea

Plaże

Drogi i Mapy

Naszym zdaniem

Przygotowania

    Przygotowania do wyjazdu rozpoczęliśmy już w listopadzie 2014 r. Nie chcieliśmy po prostu jechać na urlop. Chcieliśmy zobaczyć Kretę, tak jak 20 lat temu zobaczyliśmy Peloponez. Pojeździć, pozwiedzać, popatrzeć jak żyją ludzie. Żeby zrealizować założenia, najpierw musieliśmy wiedzieć, co warto zobaczyć na Krecie. Zaczęło sie szperanie w sieci, przeglądanie map i przewodników. Trzeba przyznać, że sieć jest, pod względem, informacyjny najlepsza. Szybko i na temat. Informacji jest cała masa, ale głównie korzystaliśmy ze znakomitej stronycrete.pl.
W międzyczasie szukaliśmy jakiejś taniej wycieczki, z przelotem i hotelikiem, ale bez wyżywienia. Wiadomo, będziemy praktycznie cały czas poza hotelem. Skorzystaliśmy z oferty Grecosa. Pobyt w Analipsi, w hotelu Kasapakis, rozpoczynał się 24 maja 2015 i nie był drogi. Zarezerwowaliśmy i wpłaciliśmy niewielką zaliczkę.
Ustalanie tras wycieczek zajęło nam sporo czasu, trwało 3 mmiesiące. Opracowaliśmy 12 tras , w sumie 2646 km., do przejechania w 12 dni. Dzień przylotu i wylotu pozostawiliśmy niezagospodarowane. Zostawiliśmy je na ew. wypoczynek.
Wszystkie wycieczki opracowaliśmy za pomocą google maps, google earth i bezpłatnej, bardzo dokładnej mapy Grecji, ściągniętej z sieci. Nie obyło się też bez turystycznego odbiornika GPS Garmin 60csx, który towarzyszy nam w wycieczkach od 10 lat.  Ta dokładna mapa Grecji to velomap greece, a można ją (i wiele innych) znaleźć tutaj.
Dla leniwych link bezpośredni
Wycieczki, wg planu, wyglądały imponująco. Wiedzieliśmy jednak, że mamy swoje lata i pewnie trzeba będzie na miejscu skorygować nasze plany z możliwościami. W ostateczności wycieczki wyglądały tak:    Ważne też, co zabrać. Samoloty, jak wiadomo, mają ograniczenia ciężaru bagażu. Co zabrać, było sporym problemem, skoro mój, absolutnie niezbędny, sprzęt fotograficzny waży 12kg, a bagaż podręczny dopuszcza tylko 5kg. Rozłożyliśmy sprzęt na 2 podręczne, dokładając kamerę z ładowarką i kilkoma bateriami + 2 czołówki. Pozostałe elektroniczne gadżety poszły do bagażu rejestrowanego, jak również cała reszta, typu ubrania, których zawsze zabiera się za dużo.
    Ubranie to problem. Buty górskie sporo ważą, a jeśli chce się przywieźć trochę pamiątek, to w drodze powrotnej, możemy się nie zmieścić w limicie 20kg na osobę. Jechanie w górskich butach nie jest najlepszym pomysłem, bo się ugotujemy przez te 6 godzin podróży. Rezygnacja z cieplejszych okryć i kurtek nieprzemakalnych, też wydawała się nam złym pomysłem. W końcu jedziemy w góry i to nie niskie. W trakcie naszego pobytu padało 5 razy. To dośc sporo nawet w maju. Jedna z burz była tak potężna, że zamknięto wykopliska w Knossos, Gortynie i Festos, a i tak nie ustrzeżono się śmiertelnego porażenia piorunem. Zamiast typowego górskiego obuwia, zdecydowaliśmy sie na dobre dydaski, dziurawe górą, tzw sandały górskie, o dobrej, wibramowatej konstrukcji, lekkie i dość dobrze trzymające nogę. Do tego nieprzemakalne kurtki, bardzo lekkie, ale przewiewne. Do tego polarowe lekkie kurtki, nieprzewiewne, ale przez to "ciepłe". Nieprzemakalne bardzo sie nam przydały, gdy w trakcie wycieczki do Moni Katholiko zaczęło mocno padać w drodze powrotnej. Ciepłe polary przydały się w górach, w trakcie wyprawy na płaskowyż Nida. Jeśli chce się trochę połazić i zobaczyć coś ciekawego, trzeba się zaopatrzyć w odpowiednie ubranie i buty.
     
    O ile łatwiejszym jest wychodzenie z hotelu tylko na plażę. :)

Gościmy

Odwiedza nas 10 gości oraz 0 użytkowników.

Napisz do nas

10-150602_gr_90011974-6.jpg

Jak dojechać na urlop?

    Wycieczkę wykupiliśmy już w grudniu. Mimo zapewnień, że to first minute, tzn. taniej, nie do końca to była prawda. Sprawdzałem cene tej wycieczki jeszcze na 2 tygodnie przed wyjazdem i była taka sama. Pełną cenę trzeba było uiścić do końca kwietnia. A potem przygotować się do wyjazdu.

    O czasie wylotu dowiedzieliśmy się dopiero na 2 tygodnie przed wylotem. Wylot o barbarzyńskiej porze tzn 520. Z domu musimy wyjechać o 200. I to najpóźniej, bo nie wiadomo, co na drodze może się przydarzyć. To znaczy, że tej nocy nie pośpimy. Adrenalina musi nam zastąpić sen. Musimy jeszcze odprowadzić auto na parking i zostawić je tam na 2 tygodnie. Przy lotnisku w Pyrzowicach, parkingów jest tyle co domów, więc zarezerwowanie miejsca nie stanowi problemu. Wybraliśmy "Parking pod Skrzydłami" tuż przy lotnisku, jakieś 500 m. od głównego wejścia. Cena za 2 tyg. postoju to 90 pln. Trafiliśmy bez pudła, zostawiliśmy autko i doczłapaliśmy do portu w 10 min. Byliśmy 15 min przed czasem. Pozostało czekać na odprawę. Poszła sprawnie. Start również o czasie. Linie Aegan naprawdę polecam. Czyściutko, sprawnie, obsługa mówiąca po polsku. Wykorzystaliśmy te 3 godziny lotu (wliczając różnicę czasu) na przespanie się, więc lot minął szybko.

Lądowanie w Heraklionie, o czasie. Potem odbiór bagażu, co trwało i trwało. Nikt sie nie śpieszy, na tym lotnisku. W końcu bagaże odebrane i wychodzimy. Tu muszę przyznać, że organizacja rozwiezienia turystów, bez zarzutu. Grecos się spisał. Wsiadamy do autokaru, jedziemy do hotelu. Tu już czeka obsługa, papiery, dowody, jesteśmy w pokoju. Krótki spacer po miasteczku, czy też raczej wiosce, noszącej miano miasteczka tylko w sezonie. Adrenalina opadła, więc zaczyna się odzywać nieprzespana noc.Odpoczywamy

JSN Tendo template designed by JoomlaShine.com